za: http://www.zegluga.wroclaw.pl/news.php?readmore=2110
Na Pomorzu coraz większym problemem staje się susza. Niektóre wodowskazy pokazują najniższe stany wody od lat. Sytuacji nie poprawiły nawet ulewy. Wielodniowe upały spowodowały, że także poziom wody w Wiśle spadł do niezwykle niskiego poziomu. Żegluga na rzece stanęła już kilka tygodni temu. Tymczasem specjaliści z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej rozkładają ręce: – Tak naprawdę nic nie możemy zrobić. Właściwie pozostaje nam modlić się o opady. W efekcie Wisła przypomina miejscami bardziej rozległe bajoro niż największą rzekę Polski. We znaki dają się wieloletnie zaniedbania i braki funduszy na zagospodarowanie jej koryta. – Od budowy zapory we Włocławku w dolnym odcinku Wisły w zasadzie nie były przeprowadzane żadne większe roboty.Powód był zawsze ten sam: brak pieniędzy i „pilniejsze potrzeby” – przyznaje Halina Martuszewska, kierownik Wydziału Utrzymania Wód i Urządzeń Wodnych RZGW w Gdańsku. W uregulowaniu poziomu wody w Wiśle w pewnym zakresie mógłby pomóc system zbiorników retencyjnych, tyle że dziś to – jak przyznają eksperci – marzenie ściętej głowy. Podobnie jak przebudowa i wydłużenie wiślanych ostróg. – Koszt jednej to od 200 tys. do ponad 1 mln zł. Tylko na odcinku zarządzanym przez RZGW w Gdańsku jest ich 3 tysiące. Takich pieniędzy nie mamy – odpowiada Halina Martuszewska, choć zastrzega, że zarząd „orze jak może” i w najbliższym czasie odbuduje niewielką część z nich, najprawdopodobniej w pobliżu Nowego, w powiecie świeckim. Podczas gdy w Polsce wciąż „dyskutuje się od dyskusji”, Białorusini dawno ten etap mają za sobą. Dlaczego tam sytuacja wygląda lepiej? |
