Tak właśnie stało się prawdopodobnie i tym razem, ale na te „pechowe” zatonięcia „Down North” kładzie się też ponurym cieniem wcześniejsza śmierć jednego załoganta. W czerwcu 2015 roku szkuner wyruszył ze Świnoujścia na wyprawę badawczą na północ, za koło podbiegunowe. Uczestnicy wyprawy mieli zamiar uczcić 35 lat od zakończenia prac modernizacyjnych w polskiej stacji badawczej Hornsund na Spitsbergenie. Kilka godzin po oddaniu cum o problemach polskiej jednostki powiadomiła załoga niemieckiego kutra „Palucca”, która podjęła rozbitków z tratwy. Niemieccy rybacy poprosili o pomoc. W kierunku rozbitków skierowano statek ratowniczy SAR.54-letniego Leszka Bohla, byłego reportera „National Geographic” nie udało się uratować…
Jacht stał się już podręcznikowym przykładem błędnej praktyki morskiej, szeroko komentowanym w mediach. Jak pisał w listopadzie 2016 roku „Kurier Szczeciński, cztery miesiące po zatonięciu wrak jachtu został podniesiony z dna Zatoki Pomorskiej. Remont szkunera prowadzono w Szczecinie, na nabrzeżu Starówka. Ustalono, że szkuner był zbudowany sposobem gospodarczym w Kanadzie około 1980 r. Później dwukrotnie przeszedł przebudowę. „Down North” nie był poddany nadzorowi klasyfikacyjnemu ani w Kanadzie, ani w Polsce.
Komisja badająca przyczyny wypadku doszła do wniosku, że po każdej modernizacji zmniejszała się stateczność jednostki. Najpierw badano wrak na lądzie, a po ponownym zwodowaniu jachtu w sierpniu 2016 r. przeprowadzono próbę przechyłów. Według PKBWM, armator jachtu „Down North” nie powinien przystąpić do jego komercyjnej eksploatacji i dopuścić do wyjścia jednostki w morze!
