Autor: Jacek Bezeg (2010-09-19)

Ludzie, ludzie, jak ten czas leci.

Tak niedawno to było. Wydaje się, że nieomal wczoraj, a przecież wielu z nas, dziś poważnych już osób, nie było wtedy na świecie gdy rozpoczynała się historia tej 41 Harcerskiej Drużyny Żeglarskiej. Gdy Druhna Marysia Markuszewska zapragnęła i zaczęła działać na własny rachunek. Uczyć dzieci żeglowania po swojemu, ale i uczyć życia po swojemu, bo czyż jest lepsza szkoła życia niż żeglarstwo?

 

 

Wielu Opolan przeszło tę szkołę pod jej czujnym okiem, ale i opiekuńczymi skrzydłami. Trudno znaleźć mieszkańca naszego miasta, ale i dalszych okolic, który by nie znał tego nazwiska, nie znał Barki choć ze słyszenia. Nic dziwnego, że gdy przyszło do świętowania 45 lecia była to uroczystość niezwykła, niezwykle radosna, ale i niezwykle wzruszająca.


 

Na początek jak zwykle zaprowadziła swoją trzódkę przed Ołtarz. Do pięknego kościoła „Na górce”, bo najdzielniejszy nawet żeglarz wie, że odpływając od brzegu zdaje się na łaskę żywiołów, a z nimi bez opieki Najwyższego wygrać nie sposób.

 

 

 

 

 

 

 

Ma Druhna Marysia swoją następczynię Anię, ale i ta następczyni ma córeczkę Agatkę, która nie jeden rejs ma już za sobą. Chyba na dłużej opolskie żeglarstwo pozostanie w rękach pań. Widocznie idą ciężkie czasy i żaden facet nie dałby rady, a kobiety, wiadomo są mocniejsze.

 

 

Myślę, że najważniejszym sukcesem ostatniego pięciolecia było uzyskanie pełni władzy nad swym największym statkiem, nad Barką. Wróciła ona na swoje miejsce już na dobre i nikomu poza Towarzystwem Przyjaciół 41 nic do niej. Po kolejnych przygodach jest mocno ograbiona i wymaga wiele pracy, oraz wsparcia wyposażeniem, jednak uzyskanie prawa do przepłynięcia na kanał i postoju na nim było najtrudniejsze. Teraz z każdym dniem będzie już coraz łatwiej i lepiej.

 

 

Uroczyste wejście na Barkę Drużyny z Drużynową i Sztandarem na czele, to chwila, którą przeżyliśmy mocno i zapewne na długo zapamiętamy. Są po prostu takie momenty. Co tu dużo mówić, trzeba popatrzeć.

 

 

W części oficjalnej dziękowano osobom, firmom i urzędom wspierającym harcerzy wręczając pamiątkowe drobiazgi, a potem nagle zaczęły się podziękowania i gratulacje składane Druhnie Marysi. Okazało się, że dwa dni wcześniej ona i jej siostra bliźniaczka obchodziły urodziny. Sądząc po energii obu pań zapewne osiemnaste? Może dziewiętnaste.

 

 

Gości było wielu. Był proboszcz i przyjaciel z Marynarki.

 

 

Lecz mnie najbardziej poruszyła obecność legendarnego pierwszego komendanta Chorągwianego Ośrodka Wodnego w Turawie Druha Andrzeja Dobrzyńskiego dotąd znanego mi tylko z opowiadań.

 

 

W części mniej oficjalnej, a bardziej rozrywkowej działo się wiele. Nie sposób wszystkiego wymienić i opisać. Doszło nawet do tego, że całkiem „oblądyniali” emerytowani już instruktorzy łapali się za stery łodzi żaglowych. Mimo to nikomu nic się nie stało i wszyscy bawili się świetnie.

 

 

 

 

Z niecierpliwością oczekujemy na uroczystości 50 lecia 41 HDŻ

i życzymy 100 lat w zdrowiu szczęściu i zawsze pod pełnymi żaglami!

 

 

W imieniu Opolskiego Stowarzyszenia Pamięci Narodowej  Jacek Bezeg  kapitan jachtowy